No i doczekaliśmy się. Również jak i dnia ślubu, tego dnia też żadne z nas nie zapomni. Doczekaliśmy się potomstwa. Data 16 stycznia 2009 roku wpisała się do naszej historii wielkimi literami.         Już od godziny 21:00 dnia 15 stycznia 2009 żyliśmy chwilą że już nadszedł ten moment. Jednakże okazało się, że to jeszcze nie jest ten czas. Z Izby Przyjęć ze Szpitala Karowa w Warszawie zostaliśmy wysłani z powrotem do domu ok godziny 01:00 dnia 16 stycznia 2009 roku. Niestety bóle i skurcze Izy nie dały nam spokoju, i całą noc się męczyliśmy.
         Przed południem zdecydowaliśmy wrócić na Izbę Przyjęć. Niestety po raz kolejny zostaliśmy odesłani do domu. Pomyśleliśmy do trzech razy sztuka, i około godziny 16:30 ponownie pojawiliśmy się na Izbie, tym razem z rozpisanymi zdarzeniami skurczy i długością ich trwania. Tym razem długo nie trzeba było czekać. Po kilku chwilach z walizkami oboje byliśmy już przebrani i odprawieni na salę porodową.
         Czekaliśmy do właściwego momentu porodu do godziny ok 20:20 i wtedy się zaczęło. Lekarze zajęli swoje stanowiska i zaczynamy przeć. W tym samym czasie okazało się że Iza nie dostała znieczulenia o które prosiła i już go nawet nie dostanie, cóż może jakoś wytrzymamy, odwrotu już niema. Minęło kilka minut i już mamy główkę na zewnątrz, jeszcze raz góra dwa razy i będzie po wszystkich krzykach przyszłej mamy. I tak właśnie się stało. Przywitaliśmy Rafałka o godzinie 20:38. Nasz zuch mierzy 53 cm i waży 2,760 kg. Jesteśmy dumni z siebie że daliśmy radę oboję przejść przez to wielkie dla nas wydarzenie. Nasz malutki Skarb wstępnie otrzymał 10 na 10 możliwych punktów oznajmniających o jego stanie zdrowia. Jesteśmy szczęśliwi.